Nexus 5X – test aparatu

Pstrykam, Technologie

Czasy kiedy telefon służył głównie do dzwonienia odeszły w niepamięć. Dlatego nie powinien dziwić już fakt, że są na tym świecie osoby, dla których jedną z najważniejszych funkcji w smartfonie jest aparat. I właśnie ja do tego grona się zaliczam.

Nie chodzi mi tu broń cię pani migawko o strzelanie miliarda selfie. Fotografowanie od lat sprawia mi wielką przyjemność. Poszukiwania ciekawych kadrów, chęć ukazania piękna zwykłych przedmiotów, to coś, bez czego moje życie byłoby o wiele mniej barwne. Tak naprawdę gdyby tylko nie peszył mnie wzrok innych ludzi, to pstrykałabym zdjęcia non stop.

Muszę się Wam do czegoś przyznać… Tak naprawdę nigdy nie byłam zadowolona ze zdjęcia wykonanego nocą. Szumy (ok, mają swój urok, ale nie do każdego zdjęcia pasują), rozmywanie się świateł (ok, to jest fajne, ale po 10 zdjęciu masz dość), niezbyt udane ostrzenie (ok… tu zalet nie znalazłam) – LG G2 czasem potrafi dać człowiekowi w kość… a raczej po oczach.

Jednak całkiem niedawno wpadł w moje ręce Nexus 5X. Nie, nie zleciał sobie ot tak z nieba. Mój chłopak dostał go na testy, a że bardziej zaangażował się w romansowanie z Lumiami (niezbyt udane, o czym możecie przeczytać tutaj), to Nexus był do mojej dyspozycji. Jeszcze zanim przejdę do „głównego punktu programu”, napiszę parę słów o samym komforcie użytkowania.

NEXUS

Reklamy

Typowy tekst o niczym

Osobiście, Pstrykam

Czasem prawda boli. A raczej często. Tak też było teraz. Uświadomiłam sobie, że nie wsiądę na rower do… marca/kwietnia? Nie, nie potrzebny mi lek na hemoroidy. To nie o to chodzi. Po prostu jest za zimno (temat poważny jak do „Rozmów w toku”. Widzicie ten podpis? Alicja, 20 lat – ubolewa, że nie pojeździ na rowerze do wiosny). To znaczy może i wsiądę na rower, ale jak już, to na ten stacjonarny. Tylko co mi po nim. Ta jazda w miejscu jest taka nudna. Patrzysz jak co chwilę zmieniają się cyferki na liczniku. Nawet grzybobranie wydaje się przy tym ekscytujące.

„Za zimno na rower”. A może jednak nie? Może tylko mi się wydaje? Wychylam głowę na zewnątrz i czuję ten mroźny wiatr. Noszcholerajasna – za zimno.

Ale może jak ubiorę bluzkę na długi rękaw, bluzę, skórę… tak i jeszcze pościel + zarzucę worek na łeb. Nie, nie chcę być pierwszym w historii burrito jadącym na rowerze.

Poszłam więc na krótki spacer. Znowu wzięłam lustrzankę. Daleko nie zaszłam, ale moje oczy zostały usatysfakcjonowane. Lubię jesień. Bardzo.

1

2

3(Wiem, nieostre, ale wiało)

4

5

6

(Nie)poważna rozmowa samej ze sobą

Osobiście, Pstrykam

Zadecydowałam – wychodzę na rower. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt,
że postanowiłam zabrać ze sobą lustrzankę. Nigdy nie jechałam rowerem z lustrzanką (na rowerze samochodem też nie). To mój pierwszy raz. Cudowne uczucie.

Żartowałam.

Ta pogoda taka na dwa razy. Jak mi zmoczy tyłek, to się wścieknę (no i przy okazji poskarżę
na Twitterze). I w dodatku wieje. Już czuję muszki w oczach i pracę wszystkich mięśni wjeżdżając pod górkę. Zawsze wtedy utożsamiam się z Pudzianem podczas spaceru farmera. Nie wiem,
nie pytajcie dlaczego.

Jak zwykle w słuchawkach leci moja spotiFAJOWA playlista. Mam tam wszystko, co obecnie z chęcią zapętlam. Jak pierdyknie Odesza, to zdecydowanie jazda jest mniej męcząca (magia)
i nawet gapienie się ludzi przestaje mnie irytować. Jeśli coś bardziej melancholijnego, to zaczynam rozmyślać i rozmyślać… pewnie jesteście ciekawi (wcale nie): o czym?
O życiu.
~ Paulo Alicja Coelho

No i tak pomyślałam: „A gdyby napisać na blogu taki ładny tekst, bez heheszkowania, o samotności albo radości z małych rze…” i w tym momencie poczułam jak w tyłek wrzynają mi się majtki.
To chyba znak z niebios albo z d…, że nie powinnam tego robić. Z resztą nie umiem. Po co tekst, który można znaleźć (niestety) praktycznie na każdym blogu? Nie chcę tego. Niepotrzebne mi to.
Z resztą te niby poważne teksty w większości mnie śmieszą. Żaden jeszcze nie chwycił mnie
za serce, ani nie wywrócił mojego życia do góry nogami. Wolę te swoje myśli zachować tylko dla siebie. Ewentualnie kiedyś podzielę się nimi z kimś, kogo wrażliwość będzie na tym samym poziomie co moja.

No to jadę. Słońce jednak nie chce się schować. Za ciepło mi. Mam na sobie starą bluzę i starą skórę, jeszcze z gimnazjum. No co? To nie Paris Fashion Week, żeby się stroić.
Wtem myśl: „JEZUSIE, GDZIE JEST MÓJ TELEFON?”. Tak, debilu – a muzyka to ci gra pewnie
z powietrza. Uspokój się.

Jadę dalej.
Jadę dokładnie w to samo miejsce co wczoraj. Już niedaleko. Jakaś babka widzi, że się zbliżam,
ale nie zjeżdża na bok. Zaczyna nagle delektować się przyrodą. Idealna chwila, naprawdę. Jestem już blisko niej. Myślałam, że zjedzie na bok, a znowu nie pierdutnę jej z takiej bliskiej odległości dzwonkiem (który brzmi jak kościelny), bo padnie na zawał. Nasze rowery prawie się pocałowały.

Słońce nawala mi po oczach. Wyglądam teraz pewnie jak ****ący kot na pustyni.
Wjeżdżam na nierówną drogę. Podbija mnie co chwila. Nie potrzeba mi urządzeń z telezakupów Mango – masaż skóry mam już zapewniony. Wjeżdżam do lasu. Dobrze, że akurat z playlisty los wybrał dla mnie optymistyczną piosenkę –  jakby coś wyskoczyło z krzaków,
to prawdopodobieństwo, że zacznę krzyczeć (+ spadnę z roweru) jest wręcz zerowe.

Dobra, dojechałam w to magiczne miejsce. Jest pięknie. Teraz to byście mi mogli powiedzieć,
że jestem w krainie czarów. Za każdym razem ktoś mi wypomina tę bajkę, gdy usłyszy jak mam
na imię. Któregoś dnia puszczą mi nerwy. Ja to wiem.

Zdjęłam słuchawki. Ptaki śpiewają – daję im mocne 8/10. No i nacykałam zdjęć. Trochę na szybko, trochę wciąż oślepiona od słońca, ale są. Znowu było pięknie. I prawie tak samo spokojnie jak wczoraj. Prawie, bo jakaś pani z psem dziwnie podglądała moją gimnastykę do zdjęć. Szła
z reklamówką. Oczywiście wtedy sobie pomyślałam, że przyszła tu specjalnie, żeby mnie udusić.
No jasne, przecież ludzie po to chodzą do lasu.

P9260386

P9260406

P9260457
P9260415

P9260425

P9260434

P9260439

P9260475

P9260487

P9260407

P9260421

Jesienna zajawka

Pstrykam

Tak właśnie sobie odwiedzam moją rodzinę… folderów i znalazłam zdjęcia, na widok których, aż chcę podać mojej starej lustrzance rękę na zgodę. Ale jeszcze nie czas. Jeszcze trzeba poczekać.
Gadałam z Jesienią. Pokazywała mi swoją garderobę. Jacyków jej nie doradzał, więc będzie piękna. Jak zawsze.

jesień
jesień2
jesien3
jesien6
jesien4
jesien5