Paras

Grafika

Nie to że jakoś jestem uzależniona od tej gry, bo już ekscytacja zdecydowanie zmalała, ale naprawdę miło jest te stworki rysować. Na przykład taki Paras. Słodki niczym stado mopsów. No dobra, może trochę mniej, ale jak nazwiecie go Ol, to będzie Parasol. Fajnie.

paras

Rimmel „Rain rain go away” – beżotrójwymiar

Babskie rzeczy

Idzie kosmetyczny post. To znak, że naprawdę coś musiało mnie zachwycić, że poświęciłam mu te kilkaset słów. W sumie nie spodziewałam się, że kosmetyk, który kupiłam ot tak, bo był na promocji (#CEBULADEAL), sprawdzi się równie świetnie jak ten, za którego musiałabym zapłacić (olaboga) 3 razy więcej. O czym mowa? O lakierze z Rimmela.

rim3.jpg
Już pierwsze spotkanie ze śmierdzącymi (chociaż ja tam uwielbiam ten zapach) ubraniami do paznokci tej firmy, wywarło na mnie pozytywne wrażenie. Pamiętam, że tym „pierwszym razem” był lakier w kolorze dawnego samochodu moich rodziców – metalicznego granatu (tak, były próby przykrywania nim rys). Lakier dość długo utrzymywał się na paznokciach, całkowicie dwoma warstwami zakrywał płytkę i nie zasychał wiekami. Spodobało mi się.