Real Techniques Stippling Brush – Pędzel do wszystkiego

Babskie rzeczy

Każda z nas pamięta swój pierwszy raz z pędzlem. To znaczy nie tak dosłownie, tak makijażowo. Pomijam już podkradanie tego, którego moja mama używała do pudru. Swoją drogą był on agresywny jak kibole na meczu.

Zakup pierwszego profesjonalnego pędzla musiał być bardzo dokładnie przemyślany. Nie chciałam kupować czegoś, czego użyję tylko i wyłącznie do podkładu. To musiało być narzędzie wielozadaniowe.

pedzel2.jpg

Trądzik – jak to dziadostwo wyleczyć?

Babskie rzeczy

Nie będę oryginalna, jeśli stwierdzę, że trądzik to jedno z największych kurestw, które po tym świecie krążą. Może mieć łagodne objawy i wtedy jedynie (chociaż to i tak zasługuje na słowo „aż”) wysysa z Ciebie radość i odbiera pewność siebie. W gorszym wypadku potrafi nawet wpędzić w depresję. To dziadostwo zabiera człowiekowi tygodnie, miesiące a nawet lata życia. To „przyjaciel”, który chce Cię mieć na wyłączność. Musisz poświęcić mu cały swój czas i on dopilnuje, żeby tak właśnie było.

Ci, którzy nie stanęli z nim twarzą w twarz, nie mają pojęcia, co czuje osoba dotknięta tą chorobą. Chorobą. Powtarzam – CHOROBĄ. Bo trądzik nie jest skutkiem niedbania o siebie (takie przypadki oczywiście istnieją, ale większość nie zgotowała sobie tego losu sama). Często człowiek jest po prostu nieświadomy tego, że używa niewłaściwych kosmetyków, nieprawidłowo się odżywia lub jego hormony chodzą do góry nogami.

trądzik4.jpg
O fu! Zobacz jakie ma pryszcze!

Przestań czuć obrzydzenie na widok osoby, której twarz pokryta jest pryszczami. Myślisz, że łatwo jest jej normalnie funkcjonować? Zwykłe wyjście z domu to często dla niej przełom w życiu. To krok w walce z chorobą, bo trądzik oprócz tego co widzimy, to także to co siedzi w głowie. Chciał(a)byś po tygodniach zapłakiwania się, kładzenia na twarz miliarda kosmetyków i naturalnych mikstur, wyjść w końcu do ludzi i zobaczyć twarze, które patrzą na Ciebie z wielkim zdegustowaniem? No właśnie.

Co kupić na 3. promocji w Rossmannie?

Babskie rzeczy

EDIT: Odsyłam Was do bardzo ważnego posta. Ten wpis już jest nieaktualny. Z wymienionych kosmetyków zostałabym jedynie przy konturówce z Wibo.

Trzeci post o rossmannowskich promocjach będzie równie śmieszny, wspaniały i wartościowy co poprzednie. Ostatnie cięcie cen jest dla mnie najmniej ekscytujące, ponieważ dotyczy produktów do ust i paznokci, a tych w ogóle już praktycznie nie kupuję. Staram się zużywać to, co mam. No bo po co mi kolejna szminka? Po co mi kolejny lakier do paznokci? Kupuję tylko to, co jest mi niezbędne. Kosmetyki, które pokażę w tym poście to moje MUST HAVE, czy jak to tam Hiszpanie mówią.

usta.jpg
Rouge Edition Velvet
z Bourjois w jakże pociesznym odcieniu „Pink Pong” kupiłam dokładnie dwa lata temu po napisaniu matury z polskiego. „Wesele” dało mi w kość i człowiek musiał się jakoś rozweselić. Nie no, tak naprawdę ten oczojebny, widoczny z kilometra róż był zaplanowanym zakupem. Ta pomadka w regularnej cenie kosztuje prawie 50 zł (o zgrozo), więc to był idealny moment, żeby ją capnąć.

Już po pierwszym użyciu wpadłam w zachwyt. Jakby to powiedziały grupy wodorotlenowe: „OH OH!”. Pomadka jest stuprocentowo matowa i niesamowicie napigmentowana. Nie musimy drugi raz maczać aplikatora, bo ta jedna dawka w zupełności nam wystarczy na pokrycie całych ust kolorem.