Gdzie kupować będąc częścią wegańskiej propagandy?

Weganizm

Siedzę już w temacie weganizmu parę miesięcy, a nadal nie podzieliłam się z Wami miejscami, w których można kupić dobre i tanie jedzenie przesączone wegańską propagandą. Będzie tylko i wyłącznie o sklepach stacjonarnych i internetowych. Na knajpy przyjdzie jeszcze czas. No to zaczynajmy.

5AE9A13E-AE42-47B6-981F-50BAEFA50541

Reklamy

Gąbka konjac – tym myj wrażliwą skórę

Babskie rzeczy

Moja przygoda z głębszym oczyszczaniem (czytaj: oczyszczaniem nie przy użyciu rąk, tylko jakiegoś „urządzenia”) zaczęła od szczoteczki sonicznej Clarisonic. Byłam zachwycona, jaka to moja twarz po jej użyciu jest gładka. Patrzyłam na brudną szczoteczkę i rozpływałam się z zachwytu, że tak wszystko domywa (tak, wiem, to dziwne podziwiać brud). Niestety z czasem nawet najdelikatniejsze końcówki zaczęły bardzo podrażniać moja skórę. Trzeba było przerzucić się na coś innego.

W ruch poszła zwykła, manualna szczoteczka do twarzy z Sephory. Efekt jaki dawała był równie satysfakcjonujący, jednak wciąż czułam dyskomfort związany z podrażnieniem. Pewnego dnia postanowiłam – koniec z włosiem. Trzeba się przerzucić na coś innego. Widocznie nie mam już tak odpornej na szorowanie skóry. Odkąd ostry trądzik odpuścił na dobre, moja cera zrobiła się o wiele bardziej wrażliwa. Trzeba to przyjąć na klatę. A raczej na twarz.

U którejś vlogerki (chyba u Karoliny Sobańskiej) zobaczyłam gąbkę konjac – że niby super oczyszcza i jest delikatna. Ciężko mi było w to uwierzyć, że coś co nie ma szpiczastych końcówek, wydobędzie wszystkie zanieczyszczenia. No ale dobra, trzeba  spróbować.

BD479323-C7C8-4407-8B33-6F100C67B80F

O żelu, który zmywał wszystko

Babskie rzeczy, Beauty

Od zawsze chciałam mieć żel, który zmywałby makijaż, lekko się pienił i nie wysuszał skóry (+ robił mi kanapki do pracy i przytulał w trudnych chwilach). Jednak gdzieś te chęci przysłoniły mi płyny micelarne, problemy z trądzikiem, aż w końcu skóra jak Sahara. Zapomniane marzenia zupełnie przypadkiem jednak się spełniły.

Odkąd zafascynowałam się tematem weganizmu, nie kupuję już kosmetyków, które są testowane na zwierzętach. Musiałam wywrócić swój kosmetyczny zbiór do góry nogami i poszukać nowych ulubieńców (to słowo jest dla mnie tak skażone, że za każdym razem jak je piszę/mówię, to mam w głowie vlogerskie „hejka kochani!”). W szczególności tych pielęgnacyjnych, bo z kolorówką sprawa jest o wiele łatwiejsza. Nowi przyjaciele znaleźli się jednak bardzo szybko. A wśród nich ON.

20170912_145436.jpg